Witam,
Nazywam się Łukasz Saktura i od 2010 roku jestem pracownikiem PGE GiEK S.A. O/KWB Bełchatów. Swoją przygodę z motoryzacją rozpocząłem dość wcześnie, bo mając już niespełna 10lat. Pewnego sobotniego popołudnia tata poprosił, abym zszedł pod blok, a tam moim oczom ukazała się moja wymarzona motorynka. Niestety egzemplarz, który mi się trafił, co chwilę się psuł, a złośliwi twierdzili, że więcej ją pchałem jak jeździłem 🙂 . Chociaż po głębszym namyśle, czy to była złośliwość? Czy raczej stwierdzenie faktu? 🙂 Ale nie poddawałem się i „warsztat” w piwnicy w jednym z bloków na osiedlu Dolnośląskim w Bełchatowie działał na okrągło, a wiedza, jaką nabyłem wielokrotnie rozbierając silnik i inne podzespoły na części pierwsze, przerodziła się w pasje do motoryzacji. I tak już zostało, że każdy pojazd, jaki kupię, staram się naprawiać we własnym zakresie.

Ale może przejdę do sedna, a raczej do tego, co obecnie stoi w mym garażu. A jest nim FIAT 126p, zwany maluchem. Parę lat wstecz zrodził się pomysł, aby kupić malucha. Oczywiście było kilka kryteriów, które musiał on spełniać, ale najważniejszy z nich to rocznik tylko 84′ jak mój pierwszy samochód. I tak wertując ogłoszenia znalazłem informację o stojącym w stodole kaszlaku, który miał na sobie tyle kurzu, że ledwo można było dostrzec, jaki ma kolor. Chwila namysłu i wyruszyłem do Złoczewa po swojego 26 konnego potwora i tak po krótkich negocjacjach z właścicielem,  panem listonoszem, udało się dojść do porozumienia. Za 450zł stałem się właścicielem FIATA 126p.

Ale nie byłbym sobą, jak pozostawiłbym go w takim opłakanym stanie. W wolnej chwili zamiast wieczornego filmu przesiadywałem w garażu i starałem się doprowadzić malucha do stanu używalności. Nie będę się tu za wiele rozpisywał, ale samochód został rozebrany na części pierwsze. Nadwozie i podwozie zostało wypiaskowane, a następnie wymienione zostały skorodowane elementy.  Oczywiście silnik również dostał nowe życie, tak jak pozostałe elementy układanki zwanej Fiat 126p. Obecnie maluch zdecydowanie więcej stoi, jak jeździ, bo jednak wygoda współczesnych samochodów, delikatnie mówiąc, zniechęca do użytkowania dawnych PRL-owskich pojazdów 🙂
Z tego miejsca pragnę się jeszcze pochwalić, że nie tak dawno maluch miał tą przyjemność wieźć nowożeńców do ślubu, bo jaki inny samochód wzbudzał i wzbudza w Polakach więcej emocji jak nie włosko-polski Fiat 126p.